nie tak się umawialiśmy

Pozbywanie się złudzeń jest bolesne i zimne i mokre. Jest tak nieprzyjemne jak przemoczone stopy i brak parasola w deszczowy dzień.

Nie wiem gdzie w tej chwili jestem. To może być środek jakiejś wielkiej wody, paszcza wieloryba lub opuszczone miasto. Nie widzę brzegu.

Bylibyśmy.
Moglibyśmy.
Chcielibyśmy.
Gdybyśmy.

Byśmów jest całe stado. Kleją się do mnie, te byśmy i nie dają chwili na wypicie kawy. Rano przy śniadaniu szarpie mnie za rękaw pidżamy natrętny moglibyśmy. Wytrąca mi prawie kubek z kawą, nie daje mi dokończyć śniadania. Spóźniam się przez niego na autobus.
W pracy zagaduje mnie chcielibyśmy. Jest natrętny i chce żeby traktować go z nadzwyczajną uwagą. Zapominam o tym co dzieje się wokół i zwracam się jego imieniem do obcych ludzi. Oni robiąc duże oczy patrzą na mnie z pobłażaniem. Bylibyśmy dopada mnie nieco później. Towarzyszy mi w drodze do mojej ciepłej norki. Szepcze coś do ucha, domaga się odpowiedzi, jest momentami nie do zniesienia. Przez niego przechodzę na czerwonym.

Gdybyśmy dręczy mnie nocą. Przychodzi, kładzie się ze mną w łóżku i doprowadza mnie do łez.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s