Może być (niezręcznie)

Na dzień dobry zwykłaś ostatnio odpowiadać „może być”.

Na do widzenia mrużysz ze zmęczenia oczy i zastanawiasz się jak długo jeszcze. I masz tylko nadzieję, że nie powiedziałaś tego na głos.

A potem masz niezręczną minę, jak po wyjściu z toalety, kiedy widzisz, że ktoś właśnie przed nią stoi i być może słyszał jak mocno spadało.

Dziewczyna „rok po”

Wydarzyło się wszystko, czego chciałaś uniknąć. Teraz już nic więcej stracić nie możesz.

Mimo to, czasami jesteś tak przerażona, że jedyne na co cię stać, to leżenie bez ruchu przez kilka godzin. Myślisz wtedy o wszystkim, co kiedyś wydawało ci się ważne i dobre.

Myślisz o dniach ciepłych i szczęśliwych. O uśmiechać i pocałunkach.
Potem zdobywasz się na heroiczny czyn – znajdujesz w sobie na tyle odwagi, żeby przestać myśleć. I zasypiasz.

wrześniowy off

Paznokcie piłują się równiutko,
po kieszeni katulają się kasztany,
a w sklepie z porcelaną jest wspaniały tłok.

I nie wpadłaś w miłość, ani inne tarapaty, a mimo to powietrze pachnie przyjemnie – jak ciastko z kremem lub pieczone jabłko z rodzynkami i skórką pomarańczową.

I jesteś szczęśliwa, bo jest Ci ciepło w środku.
Czyli całkiem dobrze.

pora lądować

Kręcisz się w kółko, a tu pora lądować. Ile można dziadować w zawieszeniu?
Nic nie masz, więc nic nie stracisz.

Jedyne stałe, to że włosy ci urosną, a potem wypadną pod wpływem rozlicznych stresów.

I że te włosy znowu będą bronić się przed farbą, a potem z twojej głowy ściekać będzie lepkie żółtko.

Pewne jest też, że zapuścisz korzenie nie w tym miejscu co trzeba.

I znowu utyjesz.

Po ciąży zmartwień pozostaną ślady na ciele, z których pani wróżka wyczyta ci przyszłość.

Tak będzie.

 

człowiek cień

Masz w sercu taki wielki cień. Taką czarną plamę, która wypełnia powoli całe wnętrze i nie jesteś w stanie już nic z tym zrobić.

Ten cień dzieli się na cienie mniejsze. Wyrastają im skrzydła ciemne i ciężkie. I wtem chmura zamienia się w ptaszyska. W kruki o ostrych dziobach, które podszczypują cię i podgryzają.

Rano budzisz się, a twoje ciało przyozdabiają siniaki. Małe śliczne plamki w kolorze powideł śliwkowych i nieświeżej trawy. Oglądasz je, liczysz i zastanawiasz się z kim wałczyłaś w nocy.

Oczy też masz po wczorajszej bójce przyczernione, ale w sumie to jest ci już całkiem obojętne, bo znów się ściemnia i pora iść spać.

 

śmieszne rzeczy

Laleczko, w końcu coś do ciebie dotarło.

Możesz próbować na milion sposobów, a każdy z nich może zakończyć się totalna klęską. Możesz robić rzeczy, których będziesz później żałować. Możesz płakać i śmiać się ze swoich porażek, ale nie możesz nie próbować.

Będziesz upadać, podnosić się i znowu upadać. I nikt oprócz twojej matki i siostry nie zapyta „Co ty robisz ze swoim życiem?”. W efekcie po wielu próbach okupionych łzami znajdziesz w końcu coś, na czym będzie ci naprawdę zależało. Coś, co będzie sprawiać ci przeogromną radość. W dodatku będzie to coś na czym na pewno się nie wyłożysz. Śmiesznie proste, prawda?

I nie będziesz musiała się już wstydzić Laleczko – siebie, swoich mięciutkich ud i pluszowych swetrów. Nie będziesz musiała się też wstydzić swojej samotności.

prolog

Tańczysz. Całą noc. I czekasz, aż ktoś spojrzy na ciebie łaskawym okiem, ale za chwilę ci to mija, bo jednak już tego nie potrzebujesz. Nie musisz być adorowana przez oczy tych panów żeby czuć się dobrze. Nie męczysz się już udawaniem bycia fajną i w końcu taką się stajesz.